Po pracy poszłam z Justyną na kawę, później jeździłyśmy po okolicy w poszukiwaniu czegoś wartego sfotografowania... :) I nie znalazłyśmy nic! Dziś było tak szaro, tak buro, a w dodatku tak nieprzyjemnie... Nic nie wyglądało zachęcająco...i jeszcze było bardzo zimno... Dawno tak nie zmarzłam, mimo, że tylko na chwilę wychodziłyśmy z samochodu. I tą są te uroki zimy...? hmm....? :)
W dodatku jak odwoziłam Justynę do domu, to złapała mnie po drodze taka śnieżyca, że odcinek dwudziestu kilku kilometrów jaki nas dzieli, jechałam prawie godzinę. Wróciłam zmarznięta i zmęczona, zdążyłam tylko przejrzeć na komputerze zrobione zdjęcia i nowe wiadomości w internecie. A później pan elektryk robił coś w domu i przez jakiś czas nie miałam prądu. Położyłam się wtedy w łóżku i momentalnie zasnęłam... :) Obudził mnie Tomek, gdy wrócił ze szkoły, ale obróciłam się tylko na drugi bok i poszłam dalej spać :) Niedawno wstałam, ale chyba idę znowu spać... :) Jak niedźwiadek zimową porą... :)
Dobranoc...
♥♥♥♥♥




