Już jakiś czas temu zainspirował mnie post na blogu
Happyholic i ja sama chciałabym również rozpocząć tego rodzaju eksperyment :)
"21 dni bez narzekania" - brzmi banalnie? Może...
Ale stanowczo za dużo narzekam na codzień. Nie chce by tak było i muszę z tym walczyć :) Biorąc pod uwagę wszystkie zasady tego eksperymentu, będzie mi ciężko... :) Mimo, ze lubię się uśmiechać, to narzekam na wszystko, co rzekomo mi przeszkadza... i wtedy sama negatywnie się nakręcam. Taki głupi nawyk. A przecież tak naprawdę to właściwie kwestia odpowiedniego nastawienia, prawda? Bo czasem wystarczy tylko zmienić swoje podejście do różnych spraw, a to, na co nie mamy wpływu, trzeba po prostu zaakceptować. Jeszcze nie jestem do końca gotowa do tego wyzwania, ale pomału się przygotowuję i czekam na lepszą aurę (pogodową;)) bo wtedy na pewno będzie mi nieco łatwiej... Nie chcę już na początku eksperymentu zacząć narzekać chociażby na ujemną temperaturę i brak słońca za oknem...;)